czerwca 27, 2017

Nie mam łatwo, czyli o byciu introwertykiem słów kilka



Miałam fajne dzieciństwo :) serio, mogę powiedzieć, że było wręcz modelem dzieciństwa na wsi, wiecie - krowy, koty, psy, bieganie po wsi, wykopki, zabawy w ''gotowanie'' ciasta z gęsich jajek i... piasku :P Naprawdę ;)
Później jak można się spodziewać trochę podrosłam, pamiętam, że przez całą podstawówkę rywalizowałam z jedną koleżanką o najwyższą średnią w szkole i o ile pamiętam zwykle mi się udawało ;) Zawsze byłam skarbnikiem albo zastępcą przewodniczącego (bo sama na czele klasy być nie chciałam), byłam lubiana :) Ale cóż z tego - zaczęła się wtedy pojawiać kwestia tzw. 'imprez szkolnych', która niesamowicie psuła mi samopoczucie, o ile chętnie brałam udział we wszelkich apelach, robiłam dekoracje, gazetki, recytowałam wiersze czy grałam na flecie na jakichś przedstawieniach, to na te wszystkie szkolne dyskoteki i inne takie po prostu nie chciałam chodzić. No nie i koniec. Mama zaczęła mnie wtedy nazywać 'małym dzikiem', nie dlatego, że taka byłam dzika, że się nie umiałam zachować, tylko raczej w sensie takiego dzikusa co to by ciągle sam w jakiejś chacie w lesie siedział ;) (przypomnę tylko tak a propos, że budować dom będziemy na działce pod lasem:P ) Moje kuzynki w czasach gimnazjum latały co weekend na dyskoteki, a ja siedziałam w domu i ze spokojem sobie czytałam, malowałam, oglądałam ulubiony serial czy coś innego, a mama marudziła, że taki ze mnie dzik, nigdzie nie chcę wychodzić itede itepe ;) 
Przyznajcie się - ile z Was miało podobnie? Wyczytałam właśnie, że introwertycy to od 30-60% społeczeństwa, więc na szczęście sama nie jestem :)



''Ale kto to właściwie jest ten INTROWERTYK?'' zapytacie :) Ogólnie przyjęło się jakoś, że to taki ponury mruk co to siedzi cały dzień w ciemnym pokoju i do nikogo się nie odezwie. Aż tak to jednak źle nie wygląda chociaż ziarenko prawdy w tym stwierdzeniu się znajdzie:) Introwertyk to jeden z typów osobowości wyróżnianych w psychologii. Samo słowo introwersja to z łaciny intra - 'wewnątrz' oraz vertere - 'zwracać się'. Introwertyk to więc ktoś kto skupiony jest głównie na swoim życiu wewnętrznym (nie mylić z egoizmem!), doceni możliwość spędzenia czasu we własnym towarzystwie z dala od hałasu i innych ludzi, których ekstrawertyk (czyli zupełne przeciwieństwo introwertyka) potrzebuje jak powietrza do życia :) Okazuje się, że nie ma 100% introwertyków i ekstrawertyków - każdy z nas jest gdzieś tam pomiędzy na skali między jednym, a drugim i od ilości przeważających cech charakteru zależy czy jesteśmy bardziej po tej czy po tej stronie. Poniżej znajdziecie typowe cechy introwertyka - sprawdźcie czy przypadkiem też nie jesteście przeklęęęęęciiii na wieeeekiii :P
  • potrzebuje czasu, zanim nawiąże głębszą relację,
  • najlepiej czuje się w samotności,
  • efektywność jego pracy nie zależy od pochwał,
  • najlepiej pracuje, kiedy może "zamknąć się" na innych,
  • do skupienia potrzebuje ciszy,
  • preferuje ciekawe rozmowy, unika jałowych dyskusji (''o pogodzie''),
  • jest dobrym i uważnym słuchaczem,
  • mówi powoli,
  • posiada ograniczone spektrum zainteresowań,
  • zyskuje energię kiedy jest w samotności, traci ją wśród ludzi,
  • myśli zanim coś zrobi lub powie.
Czytając te cechy mogę ze spokojem przyjąć, że większość z nich do mnie pasuje poza ograniczonymi zainteresowaniami i chyba też wolnym mówieniem (jak mam coś konkretnego do powiedzenie to mówię dość szybko:P). 
Jak to wszystko przekłada się na życie codzienne?

'Introwertycy! Jednoczcie się! Osobno... we własnych domach'';)

No właśnie tak jak pisałam wcześniej, o ile lubię od czasu do czasu posiedzieć sobie z kilkoma dobrze mi znanymi osobami, porozmawiać itd., to bardzo, ale to bardzo męczy mnie większa liczba ludzi na raz, a jeśli do tego jeszcze dojdzie głośna muzyka i generalny hałas to jestem w stanie wytrzymać naprawdę nie za długo ;) I to nie jest kwestia czy kogoś lubię/nie lubię/trochę lubię/nie cierpię - po prostu (tak jak pokazuje ilustracja gdzieś tam wyżej) im więcej ludzi na raz tym szybciej schodzi mi bateryjka :P A napełnić ją mogę tylko i wyłącznie poprzez posiedzenie sobie w spokoju, bez gadania! :) Był taki moment, że mój narzeczony (który o dziwo jest typowym ekstrawertykiem!) pytał mnie w takich momentach ładowania bateryjki, czemu siedzę taka 'bez humoru' :P Ale już mu wszystko łopatologicznie wytłumaczyłam i w miarę ogarnia sytuację ;))

''ten moment podczas sytuacji towarzyskich kiedy się wyłączasz i potrzebujesz natychmiastowej samotności bez żadnej konkretnej przyczyny oprócz tej, że za długo przebywasz wśród ludzi''

Jednak najgorzej jest kiedy nie mam możliwości tego naładowania bateryjki bo np. piątą godzinę siedzę na imieninach (serio, u nas takie posiedzenia trwają od 18.00 nawet do drugiej w nocy...), nadchodzi wtedy taki moment, że się wyłączam, staję się wtedy automatycznie poirytowana i mam te dziwne odczucie, że muszę pobyć sama bo zwariuję! Więc wychodzę wtedy na kwadrans trochę odpocząć i wracam ;)


I co jeszcze? Nie czuję potrzeby ciągłego mówienia, mówię tylko kiedy rzeczywiście mam coś do powiedzenia, nie przeszkadza mi siedzenie w ciszy, lubię słuchać, patrzeć, obserwować ;P Podobno introwertycy to samotnicy - ale czy jesteś samotny jeśli lubisz posiedzieć w samotności? :P No chyba nie...prawda?
Hmm, i pomyśleć, że z takimi predyspozycjami na co dzień pracuję jako nauczycielka ;) W pracy ludzie mi nie przeszkadzają bo między lekcjami mam te 10-15min spokoju i resetu. Jednak po całym dniu muszę mieć chwilę tylko dla siebie, podobnie jak w niedzielę wieczorem - jeśli wrócę skądś na tyle późno, że nie mam już kilku cichych godzin wieczorem to przez cały tydzień czuję, że moja bateryjka jedzie na końcówce ;) Czy to źle? Nie wydaje mi się, tak już mam i tyle - gdybym próbowała zachowywać się jak ekstrawertyk byłoby to równie skuteczne jak zmiana koloru oczy poprzez własną silną wolę, czyli nie za bardzo ;) Nadal słyszę czasami, że powinnam więcej wychodzić/spotykać się z ludźmi czy chodzić na imprezy tylko... właściwie dlaczego?? Jeśli to jest coś co męczy mnie niesamowicie to dlaczego mam się do tego zmuszać? Przy okazji chyba ostatecznie wyjaśniłam tym postem dlaczego nie organizujemy wesela, a tylko małe przyjęcie :) Wesela mogłabym nie przeżyć :P 
A teraz ręka do góry - kto z moich wirtualnych gości jest introwertykiem i jak Wam się z tym żyje? :) 


Pozdrawiam!




34 komentarze:

  1. Witaj w klubie dzików. Miałam i mam dokładnie wszystko to, co opisałaś. Dużo czasu mi zajęło ogarnięcie tego, dlaczego tak się dzieje, w sumie, całkiem niedawno to się stało i nagle zaczęłam sama siebie rozumieć, przestałam z tym walczyć i, co najważniejsze, uczyniłam z tego wielką zaletę. Nawet mój mąż już przestał narzekać, że mało "gadam". Uściski!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz, ja przy moim to gadam czasami aż za dużo ;) (podobno). Tylko jak jest więcej niż jedna osoba w moim bezpośrednim otoczeniu to się trochę przymykam :P
      A, że mam taką 'przypadłość' to odkryłam dopiero jakoś na studiach kiedy nam przy okazji czegoś tam zrobili testy osobowości ;)
      Pozdrawiam serdecznie!:)

      Usuń
  2. ohhh jak ja dobrze znam to wszystko co opisałaś powyżej, też jestem całe życie "tym dzikiem" xd co prawda są momenty że lubię iść na imprezę itd, jednak bardziej ze względu na muzykę i potańczyć, za to chodzę potem cały tydzień wyładowana. właśnie teraz mam ten idealny samotny czas dla siebie, tylko ja muzyka i blogi :)
    mój chłopak też na początku tego zupełnie nie rozumiał, myślał że jestem zła lub coś... jednak po głębszym wytłumaczeniu mu zrozumiał, i też jest totalnym ekstrawertykiem. chyba te przeciwieństwa się przyciągają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie! ''jesteś zła?'' co dziennie prawie było te pytanie ;P

      Usuń
  3. Czy można się zmienić w ciągu kilku lub kilkunastu lat? Wygląda na to, że tak. Kiedy pracowałam zawodowo byłam tzw. duszą towarzystwa, potrzebowałam dużej ilości ludzi, a teraz kiedy mam dużo czasu, bardzo się wyciszyłam i jest mi samej bardzo dobrze( gdzieś obok jest mąż) Twój tekst uświadomił mi jakie zmiany zaszły i że właśnie mąż nazywa mnie dziką.
    Pozdrawiam.: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawa sytuacja :) może jesteś właśnie gdzieś pośrodku skali i przeważa to co akurat jest potrzebne ;)
      Pozdrawiam!:))

      Usuń
  4. Ja z Mężem jesteśmy po prostu domatorami. Lubimy sobie posiedzieć w domu, odpocząć przed Tv albo w ogrodzie. Choć czasem nadchodzą takie dni, że człowiek ma ochotę gdzieś się wyrwać. I takie ognisko czy spotkanie u znajomych to jest super odmiana.
    Jeżeli chodzi o imprezy rodzinne. To tez nie przepadamy i często wychodzimy z imprez przed czasem. A do mojej rodziny jeździmy dosłownie na jeden dzień :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem jednak z domu od czasu do czasu wyciągana przez mojego ekstrawertyka ;) I właśnie na tych imprezach rodzinnych on by mógł wychodzić ostatni kiedy ja już ledwo zipię :P No, ale jakoś to zawsze wyśrodkujemy :)

      Usuń
  5. To jak przeżyjesz wesele? ;)
    Wielka impreza i cała rodzina naraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ja właśnie nie robię wesela! :P robimy przyjęcie na 15osób (siedzące;D), w pięknej sali pałacowej z wyjściem na taras gdzie będzie można też sobie posiedzieć wieczorem, później nocleg w pałacu i następnego dnia śniadanie, a po nim można sobie jeszcze pospacerować, pozwiedzać :) wszystko ze spokojem ;P

      Usuń
  6. Rzadko jest tak, że ktoś jest tak jednoznacznie i wyraźnie intro - lub ekstrawertykiem - to jest wielopłaszczyznowa cecha i łatwo tu o uproszczenia. To jest pewna preferencja od lub do, związana z zasobami energii, umiejętnością koncentracji, odzyskiwania energii itd. Osobiście zaliczam się do grona introwertyków i dobrze mi z tym :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również mówię tylko to co mam do powiedzenia i zazwyczaj myślę nad tym co powiem, nie rozumiem paplania przez wiele godzin o niczym !

    OdpowiedzUsuń
  8. 90% tego co napisałaś to jakbym czytała o sobie :P, a ilustracja z bateryjką jest strzałem w 10. Jeżeli jestem w towarzystwie kilku osób to wówczas dobrze się czuję, natomiast na imprezach na których jest kilkanaście osób to gdzieś chowam się w kąt i mam ochotę jak najszybciej uciec :P
    A wesele zrobiliśmy tak by była "owca cała i wilk syty", czyli przyjęcie dla ponad 30 osób i muszę przyznać, że jak dla mnie tak powinny wyglądać wesela :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tych mniejszych weselach to już od kilku osób słyszałam, że miały duże i teraz po czasie stwierdzają, że wolałyby takie małe :) Mi się jedno wielkie weselicho jako gość szykuje, nie wiem jak przetrwam, ale co zrobić ;P

      Usuń
    2. Mi również :P i to w dodatku jako świadek, więc nie mam szans się gdzieś zaszyć w kącie :/

      Usuń
    3. ja też najprawdopodobniej jako świadek :/ próbowałam się wymigać bo nijak się w tej roli nie widzę (najchętniej zerwałabym się do pokoju już koło 23:P)

      Usuń
  9. Ja jestem introwertykiem, chociaż nie mam problemu z przebywaniem wśród dużej ilości ludzi i lubię różnego rodzaju spędy. Jednak zazwyczaj moje własne towarzystwo wygrywa, po prostu to lubię, siedzieć i dłubać coś w samotności, i knuć jak zawładnąć światem : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Ja też lubię czasami przejść się na jakiś festyn czy coś takiego (to jedyne spędy jakie toleruję dobrze), ale to by było na tyle ;P

      Usuń
  10. Robiąc test wyszedł mi introwertyk, ale tylko 5/10 mam jego cech. Nawiązuję bardzo szybko relacje i pracuje z ludźmi. Chyba taka jestem pół na pół:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, ze w każdym z nas jest troszkę tego i tego. Ludzie na szczęście są wielowymiarowi i to właśnie jest w nich piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie też mam niektóre z tych cech. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja już od dawna robię to co czuję i jak mi coś nie pasuje to nie idę, nie gadam, zamykam się w swoim świecie i już :) Chociaż jestem bardziej ekstrawertyczną introwertyczką ale po przekroczeniu (dość dawno już) 30-chy do niczego się nie przymuszam i jestem bezkarnie po prostu sobą :) i dobrze mi z tym. Tak więc to wszystko o tyle nie ma znaczenia jeżeli siebie akceptujemy, nie dajemy narzucać innym swojego zdania jacy mamy być i odważymy się żyć po swojemu :) A tekst bardzo ciekawy i z chęcią przeczytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja jestem tak pół na pół 🙂 Raz nie mogę żyć bez ludzi, a raz mnie tak wkurza ich obecność, że wole pracować w domu, w ciszy. Gdzie nikt mi nie przeszkadza i nikt mi nie zwraca głowy niepotrzebnymi sprawami. 🙂

    OdpowiedzUsuń
  15. Sam jestem według wszystkich testów ekstrawertykiem, ale mam znajomego tez blogera, który dzięki zamiłowaniu tak jak ja do piwa rzemieślniczego bardzo się otworzył. Wyskakujemy czasami na dobre piwko, a nawet festiwal piw. Wtedy w towarzystwie robi się z niego prawdziwa gaduła. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Odnajduję w sobie cechy introwertyczne ale najwięcej we mnie z choleryka

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiele cech które wymieniłas pasuje do mnie :D ja po 14 latach pracy na lotnisku miedzy ludzmi zmieniłam sie i teraz skupiska ludzkie mnie drażnia, najlepiej odpoczywam na łonie natury np. podczas zbierania jagód czy grzybów. oststnio tez zauwazyłam ze mono panoszy sie idiokracja a ja niestety mam na nia alergię wiec tym bardziej zaszywam sie w głuszy matki natury

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem bardzo nieśmiałym ekstrawertykiem :) uwielbiam ludzi, spedy towarzyskie, spotkania z przyjaciółmi. Mam tylko problem z odnalezieniem się w nowym towarzystwie. Natomiast mój mąż ma niesamowitą łatwość w nawiązywaniu przyjaźni i nowych kontaktów, a najchętniej siedziałby w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziwne połączeni, trzeba przyznać ;))

      Usuń
  19. no i ja oczywiście, i szczerze Ci powiem, że póki nie poznałam znaczenia tego słowa, to sama o sobie myślałam, że jestem dzikus:P tyle, że ja na tych rodzinnych spędach za długo nie potrafię wytrzymać, nawet po 15min ładowaniu, ale mój Luby również jak Twój, ekstrawertyk też długo nie daje rady :D
    dlatego w moim dworku, kieeeedyś kieeeeedyś tam, będę miała własny gabinecik w którym będę się chować przed światem :)

    a w ogóle to ja, w kolejnym, ostatnim mam nadzieję, przebraniu ;) (tzn. Treasures of home, a potem Home Things)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj też marzy mi się bardzo ta moja samotnia już :P

      Usuń
  20. I ja również należę do grona introwertyków, do tego jestem zdecydowanym domatorem ;) Nie lubię spędów, tłumów, baterie ładuję w samotności, najlepsza forma odpoczynku dla mnie to działanie w spokoju w domu w zakresie swoich zainteresowań i rozwijanie ich ;) Jest dokładnie tak, jak piszesz, wolę skupić się na "wewnętrznym rozwoju". W "młodości" :D lubiłam imprezy (bo lubię tańczyć), ale teraz zdecydowanie od nich stronię - jak nie muszę, to nie idę :D inna sprawa, że szkoda mi czasu, wolę sobie robić "swoje rzeczy". Wolę spokój wsi, niż zgiełk miasta. Wolę indywidualne spotkania ze znajomymi, niż spotkania grupowe ze wszystkimi naraz:D I drażni mnie, kiedy ktoś (niebędący członkiem mojej najbliższej rodziny) wdziera się nieproszony i niezapowiedziany w moją przestrzeń. Natomiast trochę mnie męczy opinia ekstrawertycznej części mojego otoczenia, że (uogólniając) siedzę w domu i nic nie robię, zamiast wyjść z nimi w weekend na miasto - no dzikus i nudziara w jednym :D To niezrozumienie bywa, przyznaję, irytujące. A ogólnie to temat rzeka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no piąteczka! dokładnie jak u mnie, z tym gadaniem, że siedzę w domu i nic nie robię to też ;P Tylko ja dodatkowo tańczyć nie lubię, więc już w ogóle nie mam po co się 'wychylać' :P

      Usuń
  21. Witaj w klubie! Jednocze się z Tobą... osobno we własnym domu :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger